Czy warto walczyć o prawa konsumenta

Liczba odsłon: 6

Francuski projekt ustawy, o którym pisałem wczoraj, oprócz absurdalnego pomysłu karania za tworzenie konkretnego typu oprogramowania wprowadza novum, które zrazu wydaje się genialne — wymusza na firmach leganie rozpowszechniających pliki medialne możliwość odtwarzania ich na urządzeniach innych firm, a nie tylko na własnych, niezgodnych z niczym innym.

Od razu widać, że uderzenie to jest skierowane w firmę Apple, która ze swojej rodziny odtwarzaczy iPod i sklepu muzycznego iTunes stworzyła całkiem dochodowy i popularny mechanizm. Choć Apple było już wcześniej ciągane po sądach w związku z monopolistyczną praktyką odtwarzania sprzedawanych plików wyłącznie na sprzęcie własnej produkcji i w efekcie zostało zmuszone do licencjonowania swojego mechanizmu zabezpieczającego, nowa ustawa w praktyce nakładałaby na firmę obowiązek udostępniania wersji utworów w formie plików WMA lub MP3, potencjalnie całkowicie pozbawionych mechanizmów DRM.

Użytkownicy, wydawałoby się, mogą tylko przyklasnąć temu pomysłowi. Zamiast kupować iPoda i słuchać muzyki wciąż za jego pomocą, mogliby zainwestować w dowolny inny, tańszy i prostszy lub droższy i lepszy odtwarzacz, nagrać na niego pliki MP3, skopiować je na dysk twardy komputera czy nagrać na płycie i słuchać w samochodzie. Żyć, nie umierać.

Problem w tym, że Apple wcześniej zrezygnuje z francuskiego rynku, niż dopuści do takiej sytuacji. Ich przychody natychmiast by spadły, a sprzedana muzyka rozpełzła się po sieciach P2P. Stanowiłoby to też precedens dla innych krajów i generalnie utrudniło handel plikami muzycznymi.

Najciekawsze jest to, że płyty kompaktowe, pozbawione w praktyce skutecznych zabezpieczeń przed kopiowaniem, sprzedawane są w każdym sklepie, podczas gdy sprzedaż plików MP3 – też łatwych w skopiowaniu, a potencjalnie znacznie tańszych – kuleje. Czy przyszłością jest handel wyłącznie mediami i przedmiotami zabezpieczonymi przed „niewłaściwym użytkowaniem”? Aż się boję co mi zrobi moje biurko, gdy zacznę na nim coś pisać — a nuż jego zabezpieczenia stwierdzą, że chcę skopiować jego projekt?