Do czego zmusza nas Bill?

Liczba odsłon: 41

„(...) Microsoft nie daje nam wyboru, musimy korzystać z Windowsa, nigdy nie zapłacę im ani grosza — deklaruje Wojtek, student informatyki z Wrocławia (...)” — możemy przeczytać w środowym wydaniu dziennika Metro w artykule „Zakratowane okienka”, traktującym o wprowadzonym niedawno w Windows XP mechanizmie powiadamiającym użytkownika o wykryciu nielegalnej instalacji systemu.

Czy faktycznie Microsoft nie daje wyboru? Obawiam się, że cytowany Wojtek uprawia najczystszą demagogię. To ludzie sami nie dają sobie wyboru, chcąc używać oprogramowania pisanego dla Windows (często również kradzionego) i własnoręcznie nakręcając beznadziejną spiralę piractwa, jeszcze pogłębiającą monopolistyczną pozycję Windows. Epoka Internetu spowodowała bowiem rozkwit darmowego, otwartego oprogramowania oraz technik tworzenia systemów informatycznych nie związanych z żadnym konkretnym systemem operacyjnym — większość codziennych prac można spokojnie wykonać z poziomu Linuksa korzystając tylko z przeglądarki WWW, klienta poczty elektronicznej i pakietu biurowego OpenOffice.org. Nawet przedmioty typowo związane z informatyką, którą studiuje Wojtek, można „obsłużyć” darmowymi pakietami gcc czy Free Pascal. Pomijam już całkiem fakt, że Wojtek jako student mógłby mieć dostęp do legalnego (oczywiście tylko na czas studiów) oprogramowania rozprowadzanego na licencji akademickiej MSDNA.

Linux (i inne otwarte systemy operacyjne i pakiety programów) nigdy nie zdobędzie oczekiwanej przez jego zwolenników popularności, jeżeli zamiast szerokiej akceptacji wśród osób niechętnych płaceniu za komercyjny produkt będzie zastępowany kradzionym oprogramowaniem tylko dlatego, że ktoś przyzwyczaił się do Windows.


Ja mam za sobą już kilka prób przejścia na Linuksa... wolne uruchamianie systemu można jakoś przeżyć ale: za każdym razem czegoś nie udawało mi się skonfigurować (najbardziej irytująca była całkowita niemożliwość połączenia się z Internetem przez modem neostrady – nie pomogła nawet rekompilacja jądra). Jak więc przekonać takich ludzi, którzy oczekują od systemu, że wszystko będzie chodzić bez żadnej konfiguracji (a takich użytkowników windows jest jak sądze najwięcej) skoro ja – osoba, która poświęciła wiele godzin na próbach "oswojenia” tego systemu, w końcu się poddała...
Po pierwsze, może się wolniej uruchamia, ale uruchamianie nie jest takie ważne — komputer się włącza, a potem może pracować cały dzień bez restartu. Z Windows też jest tak samo. Czas uruchamiania jest nieistotny.
Co do Neostrady: mnóstwo ludzi używa jej pod Linuksem, więc wystarczyłoby się pewnie zapytać na grupie dyskusyjnej poświęconej odpowiedniej dystrybucji. Rozwiązaniem drastycznym, ale skutecznym, jest wymiana modemu na wersję z wyjściem Ethernet — z tym już nie ma żadnych problemów.
Poza tym zawsze zostaje np. Fedora Core, która naprawdę wykrywa całkiem sporo nowoczesnego sprzętu.
Ja sam używam Linuksa nie tylko na większości serwerów, ale też na domowym desktopie. Kiedyś zamiennie z Windows NT, teraz całkiem samodzielnie. I naprawdę jestem z mojego „Slacka” zadowolony :)
Jest jedna, podstawowa przyczyna: gry...

BTW, że blog wymaga podania e-maila przy komentowaniu to rozumiem, ale czemu go wyświetla w formie najwygodniejszej do pobrania przez spamerów?
Znam ten problem, mam rozwiązanie, w najbliższych dniach może się przemogę i zrobię utrudnienia dla spamerów.